Są takie dni, kiedy wszystko układa się w idealną całość. Ciepły, sierpniowy wiatr, zapach skoszonego zboża pod Stargardem i dwoje ludzi, przy których czas jakby na chwilę zwolnił. Ślub Asi i Andrzeja w Poczerninie nie był tylko kolejnym wydarzeniem w kalendarzu - to była lekcja tego, jak celebrować bliskość bez zbędnego zadęcia, za to z ogromną klasą.
Asia i Andrzej od samego początku postawili na autentyczność. Jako ich ekipa foto-video (razem z Dominiką), mieliśmy jedno zadanie: być blisko, ale nie przeszkadzać. Poczernin, ze swoim spokojnym, sielskim klimatem, stał się idealnym tłem dla ich historii.
Pamiętam moment ich pierwszego spotkania - to napięcie i ulgę, gdy w końcu mogli chwycić się za ręce. Takich emocji nie da się powtórzyć ani ustawić. Naszym celem było złapanie każdego ukradkowego uśmiechu Asi i tego, jak Andrzej patrzył na nią, gdy myślał, że nikt nie widzi.
Wesele pod Stargardem miało w sobie coś z magicznego, letniego wieczoru. Nie było pośpiechu, była za to świetna zabawa i mnóstwo szczerych rozmów przy stole. To właśnie w takich chwilach - gdy słońce już zaszło, a salę wypełniło ciepłe, nastrojowe światło - widać było najlepiej, jak zgraną są parą.
Dla nas ten ślub był wyjątkowy, bo Asia i Andrzej zaufali nam w stu procentach. Pozwolili nam wejść do swojego świata i pokazać go tak, jak my go czujemy - intymnie, elegancko i ponadczasowo.
Asiu, Andrzeju - dziękujemy, że mogliśmy tam być z Wami. To była czysta przyjemność!